Wernisaż Barbie City Gorzów
Spotkania Wystawy Pokazy i Widowiska
#GWTuNicSieNieDzieje
📝 O wydarzeniu
BarbieCity Gorzów
Wernisaż w Łubu Dubu w ramach NSK 2026
Lalki nie towarzyszyły mi przez całe życie. Jak większość dziewczynek bawiłam się Barbie, a potem – jak
większość – z tego wyrosłam. Większość moich lalek rozeszła się po świecie, ale jedna została. Przez niemal
dwadzieścia lat mieszkała w piwnicy, gdzie dzielnie znosiła upływ czasu, kurz i prawdopodobnie kilka
pokoleń pająków. Kiedy odnalazłam ją podczas pandemii, wyglądała dokładnie tak, jak można się
spodziewać po kimś, kto od dwóch dekad mieszka w piwnicy.
Postanowiłam dać jej drugie życie. Zaczęłam szukać sposobów na renowację, uczyłam się z internetów,
a potem uszyłam pierwsze ubranka, tak jak robiłam za dzieciaka, no może szwy były lepsze nieco.
Przy okazji odkryłam coś jeszcze. Okazało się, że na świecie istnieją tysiące dorosłych ludzi, którzy
kolekcjonują lalki, szyją dla nich ubrania, budują miniaturowe wnętrza i robią im zdjęcia. Dzięki społeczności
„dollstagram” na instagramie zrozumiałam, że dorosła baba bawiąca się lalkami wcale nie jest niczym
dziwnym. To po prostu hobby – trochę nietypowe, ale nie bardziej niż składanie modeli, hodowanie
egzotycznych roślin czy bieganie maratonów. Tylko z lepszą garderobą.
Pochodzę z Gorzowa Wielkopolskiego, ale przez wiele lat mieszkałam w Poznaniu. Tam ukończyłam
wzornictwo przemysłowe na Akademii Sztuk Pięknych, pracowałam jako grafik i art director, a lalki były
kreatywną odskocznią od zawodowej codzienności. Z czasem jednak ta pasja zaczęła zajmować coraz więcej
miejsca. W końcu zamieniłam korporacyjny pośpiech na własne projekty i wróciłam do rodzinnego miasta.
Największą przyjemność daje mi tworzenie stylizacji. Szyję ubrania, przerabiam lalki, dobieram dodatki,
kompletuję maleńkie rekwizyty i wymyślam postacie. Zdjęcie jest zwieńczeniem tego procesu – sposobem
na pokazanie efektów pracy, która zwykle zaczyna się długo przed dotknięciem ekranu aparatu.
Wszystkie fotografie powstały przy użyciu telefonu. To dla mnie dowód na to, że w tworzeniu najważniejsze
są pomysł, cierpliwość i chęć eksperymentowania. Dobry sprzęt może pomóc, ale nie uszyje sukienki, nie
znajdzie odpowiedniej perspektywy i nie przekona Barbie, żeby wyglądała, jakby właśnie spacerowała po
centrum miasta.
Najwięcej frajdy sprawia mi jednak wymyślanie sposobów na oszukanie oka. Jak sprawić, żeby lalka
wyglądała, jakby szła, biegła albo skakała, skoro jest kawałkiem plastiku i nawet samodzielne stanie nie
przychodzi jej łatwo? To właśnie ta część – pełna prowizorycznych konstrukcji, patyczków, nitek
i późniejszego retuszu – jest dla mnie często najciekawsza. Fotografowanie okazuje się wtedy bardziej
rozwiązywaniem zagadek niż robieniem zdjęć.
Po powrocie do Gorzowa zaczęłam patrzeć na miasto trochę inaczej – z większą ciekawością i świeżym
spojrzeniem. Tak narodził się projekt BarbieCity Gorzów.
BarbieCity Gorzów pokazuje dobrze znane miejsca z zupełnie nowej perspektywy. Ulice, budynki i miejskie
detale stają się tu scenografią dla miniaturowego świata, a lalki Barbie i inne lalki modowe przejmują role
spacerowiczek, turystek, mieszkanek i bohaterek małych codziennych historii.
Nie traktuję tego projektu śmiertelnie poważnie. To przede wszystkim zabawa, kreatywność i radość
tworzenia. Jeśli przy okazji ktoś spojrzy na Gorzów albo na lalki trochę inaczej niż dotychczas – tym lepiej.
BarbieCity Gorzów to efekt kilku lat szycia, kombinowania, fotografowania i zadawania sobie pytań
w rodzaju: „A co by było, gdyby Barbie wysłać na spacer po Gorzowie?”.
Każda postać prezentowana na zdjęciach została przeze mnie wystylizowana i zmodyfikowana. Większość
ubrań, butów i akcesoriów wykonuję sama, ale na zdjęciach pojawiają się również prace twórców
z całego świata, z naszej lalkowej społeczności. To właśnie dzięki tej współpracy i wzajemnemu wspieraniu
się powstają stylizacje łączące pomysły oraz rękodzieło wielu osób z różnych zakątków świata.
Wystawę uzupełniają materiały zza kulis pokazujące, jak powstają zdjęcia. Można podejrzeć kilka trików,
które sprawiają, że nieruchoma plastikowa lalka nagle wygląda, jakby spacerowała po mieście, siedziała na
murku albo skakała nad ulicą. Bo choć na fotografiach Barbie wydają się całkiem samodzielne, w
rzeczywistości nadal potrzebują odrobiny wsparcia – czasem w postaci patyczka, czasem nitki, a czasem po
prostu cierpliwości fotografa. Dopiero później przychodzi czas na małe cyfrowe czary i usuwanie
wszystkiego, czego widz nie powinien zobaczyć
@TOMYSZA
Magdalena Petrykowska
https://www.facebook.com/events/1552504933105335/
🗺️ Lokalizacja i dojazd
Zeskanuj aparatem telefonu, by otworzyć wydarzenie w biegu